
Strona główna 
Wydania 
Luty 2010 
ArtykułyZa parę miesięcy wybory, więc chcieliśmy sprawdzić, czy zwykły Kowalski jest zadowolony z działań włodarzy i czy instytucję pod nazwą urząd, burmistrz czy wójt darzą zaufaniem. Bliskość wyborów od zawsze była okazją do tego, by poznać preferencje, postawy i opinię szarych obywateli oraz ich aktualne problemy. Zresztą dyskusja - rzeczowa, konkretna i merytoryczna - zawsze „coś tam” do myślenia władzy daje.
Niestety, w głosowaniu jeszcze jako tako poszło (choć w sondzie uczestniczyło 725 osób - normalnie pogrom). Gorzej było już na forum, gdzie swoje myśli trzeba było sprecyzować. Problem w tym, że tradycyjnie już, mało osób temat zainteresował. Oprócz dwóch internautów, którzy konkretnie wyrazili swoje opinie, pozostałych kilkanaście postów do dywagacje w temacie - czy ta sonda dotyczy Czerwionki-Leszczyn, czy też innej gminy. A może pytanie było za trudne i lepiej poszłoby internautom np. z odpowiedzią na pytanie - Czy Myszka Miki to postać z kreskówki czy kapitan reprezentacji Polski w piłce nożnej?
W ogólnym rozrachunku sondy, z działań władz samorządowych zadowolonych jest 68 proc. głosujących. O tym, że urzędująca władza nie ma wiele do zaoferowania i niczego dobrego jeszcze nie zrobiła przekonanych jest 29 proc. Jeden procent zdania na ten temat nie ma, a dla 2 proc. dotychczasowe gospodarowanie wspólnymi finansami i działania władzy nie są warte nawet tego, by o nich mówić czyli... „masakra”.
Wśród internautów (paru) zdania też są podzielone. Właściwie ilu internautów, tyle zdań. Jedni uważają, że nie jest źle, szczególnie porównując obecną władzę z poprzednią (w przypadku Czerwionki-Leszczyn), ale przez to wcale bajerancko nie jest. W gminach za miedzą jest lepiej. Fakt, tylko jak zauważył jeden z autorów postów naszego forum, z Ornontowicami mało kto się może porównywać, bo... oni mają kopalnię, a taka Czerwionka-Leszczyny - „jajco” (żadnego wielkiego zakładu pracy, i na dodatek państwowego - w tej chwili największy zakład to urząd gminy). Mieszkańcy nie są zadowoleni z cięć i oszczędności, o jakich wciąż gruchają urzędnicy. Są nawet propozycje typu - oddzielić się od „tworu nazywanego Czerwionką-Leszczyny” i pójścia na własny garnuszek. A zarzuty dotyczą spraw przyziemnych - oszczędzania na zdrowiu dzieci, zaprzestaniu finansowania szkolnych wyjazdów na basen, modnej ostatnio standaryzacji, czyli po prostu cięć w oświacie i innych jednostkach podległych urzędowi.
Demokracja rządzi się według swoich praw - zaczyna się przed wyborami, a kończy z ogłoszeniem wyników. Potem „każdy sobie i dla siebie”. Zwykły Kowalski będzie siedział cicho do kolejnych wyborów, ciesząc się kawałkiem nowego chodnika, który wybrany przez niego burmistrz, wójt czy radny zrobił mu pod oknami. Nieważne, że na parę miesięcy przed kolejnymi wyborami (stąd parcie na szkło czy stronę w gazecie), ważne, że zrobił, co obiecał w kampanii wyborczej. Tego rodzaju sondy oraz dyskusje są m.in. po to, by obecni i przyszli „wybrańcy narodu” mogli posłuchać głosu mięsa wyborczego - tego wierzącego w zmiany, tego oczekującego zmian na lepsze, i tego, które już w jakiekolwiek zmiany nie wierzy. Uwierzcie, „wybrańcy” śledzą forum, a co niektórzy nawet trzęsą portkami przed tym, co też przyniesie im dno wyborczej urny.
Redakcja
|
|




Lipiec 2010