
Strona główna 
Wydania 
Luty 2010 
Artykuły
Od lat zazdrościliśmy sąsiadom zza czeskiej granicy dobrej sieci tanich autostrad. Wreszcie także mieszkańcy naszego regionu doczekali się swojej A1. Nie będzie może tak tanio jak w Czechach, ale powstanie autostrady niewątpliwie ułatwi nie tylko komunikację z innymi miastami aglomeracji śląskiej, ale też z północą naszego kraju i całym południem Europy. 23 grudnia oddany został pierwszy 15-kilometrowy odcinek autostrady, łączący Bełk z Sośnicą, chociaż prace wykończeniowe na węźle w Bełku będą trwały jeszcze do końca maja 2010. Na razie przejazd jest bezpłatny. Przetarg na pobieranie opłat zostanie ogłoszony dopiero, kiedy budowa autostrady w regionie zostanie zakończona, czyli nie szybciej niż za dwa lata. Jednak chociaż buldożery już wyjechały, mieszkańcy nadal narzekają na różne uniedogodnienia, jakie spowodowała budowa autostrady. Przede wszystkim wykonawca pozostawił w fatalnym stanie drogi powiatowe i gminne, którymi dowożone były m.in. materiały budowlane. Do tej pory nie rozwiązano także sprawy przerwanych ścieżek rowerowych, zwłaszcza trasy żółtej, która docelowo miała łączyć Katowice z czeskim Krnovem. Z drugiej strony, autostrada niewątpliwie będzie przyciągać do gminy nowych inwestorów. Radni Czerwionki-Leszczyn już zacierają ręce. Nie mają wątpliwości, że ostatecznie bilans zysków i strat wyjdzie na korzyść gminy.
Kto to wszystko posprząta?
Najbardziej budowę autostrady odczuli mieszkańcy Dębieńska, którzy przez ponad dwa lata musieli dojeżdżać do sąsiedniej Czerwionki objazdem, bo ulica Jesionka została zamknięta. Jazda po prowizorycznej drodze z betonowych bloków miała fatalne skutki dla zawieszenia samochodów, a Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczyła, że to cena, jaką muszą ponieść mieszkańcy, żeby mieć zjazd w swojej miejscowości. Dużo większym problemem był natomiast brak wydzielonej drogi dla pieszych. W efekcie dzieci, żeby dostać się do szkoły, musiały brnąć po kolana w błocie rozwaloną ulicą Jesionka, ciągle narażone na niebezpieczeństwo ze strony kursujących tamtędy z szaloną prędkością TIR-ów.
Byle do wiosny
Zdawałoby się, że wraz z zakończeniem budowy autostrady i otwarciem ulicy Jesionka, gehenna mieszkańców się skończy. Niestety, jak się okazało, wykonawca wykonał swoją pracę przy budowie autostrady, ale zapomniał wyremontować to, co zniszczył. Stan dróg, którymi przez dwa lata jeździły dostawcze TIR-y pozostawia wiele do życzenia. Problem dotyczy zresztą nie tylko ulicy Jesionka, ale także innych dróg na terenie gminy m.in. ulicy Zwycięstwa w Stanowicach i Wolności w Bełku, gdzie pod naporem śniegu skarpa ze znajdującego się ponad drogą wiaduktu po raz kolejny się obsunęła i zatkała rowy. Na remonty mieszkańcy gminy będą musieli poczekać jednak do wiosny. - Stan dróg został zmonitorowany przed budową autostrady oraz po zakończeniu prac. Opracowany jest harmonogram remontów i jak tylko warunki atmosferyczne umożliwią jego realizację, Avax przystąpi do prac - zapewnia Hanna Piórecka-Nowak, rzecznik Urzędu Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny. Jednak czy możemy liczyć na urzędników, skoro nie potrafili skutecznie zainterweniować w interesie mieszkańców Szczejkowic, kiedy ci walczyli o dojazd do pracy?
Urzędnicy o nich zapomnieli
Niezadowolenia nie ukrywają także rowerzyści z gminy. Autostrada A1 przerwała główną trasę rowerową na terenie gminy. Urzędnicy zapomnieli zgłosić GDDKiA prośby o uwzględnienie w planach autostrady tej ścieżki i w efekcie trasa żółta, która docelowo miała łączyć Katowice z czeskim Krnovem, w okolicach góry Ramża jest nieprzejezdna. Pomysłów na rozwiązanie tej sprawy jest kilka. - Już jesienią złożyliśmy do GDDKiA pismo z prośbą o przeprojektowanie znajdującego się w pobliżu góry Ramża przejazdu kolejowego, tak aby połączyć go z trasą rowerową. Do tej pory nie dostaliśmy odpowiedzi. Jeśli jednak ten plan się nie powiedzie, trasa zostanie poprowadzona albo w Dębieńsku pod wiaduktem, albo połączona z przejściem dla dużych zwierząt w Knurowie. Nawet jeśli będzie to wymagało nadłożenia kilku kilometrów, ścieżka na pewno zostanie jakoś przez autostradę poprowadzona - zapewnia Henryk Krotofil. Perspektywa nadłożenia „kilku kilometrów” bardziej niż rowerzystów przeraża jednak mieszkańców Karolinki, którzy także zostali pozbawieni przejścia na górę Ramża. Kto jest winien temu stanu rzeczy, pozostanie zagadką. Burmistrz Wiesław Janiszewski twierdzi, że błąd nastąpił na etapie projektowania autostrady i ubolewa, że projektanci, uwzględniając przejścia dla zwierząt, zapomnieli o takich przejściach i przejazdach dla ludzi. - Dołożę wszelkich starań, żeby w rozmowach z Generalną Dyrekcją uwzględnić potrzeby mieszkańców - zapewnił.
W pogoni za zagranicznym kapitałem
Z budową autostrady wiązano wiele nadziei, że przyciągnie inwestorów do gminy. Urzędnicy pod przewodnictwem burmistrza Wiesława Janiszewskiego i wiceburmistrza Grzegorza Wolnika w pogoni za zagranicznym kapitałem wybrali się nawet na Międzynarodowe Targi Nieruchomości Inwestycyjnych Expo Real 2009 w Monachium i uczestniczyli w Europejskim Tygodniu Regionów i Miast Open Days 2009 w Brukseli. Rozmowy nie przyniosły może na razie wymiernych korzyści, ale urzędników to nie zniechęca. - Proces inwestycyjny jest długotrwały, a przy zakupie terenów obowiązują odpowiednie procedury. Zwracają się do nas firmy zainteresowane np. budowaniem stacji paliw. Prowadziliśmy też rozmowy z firmami deweloperskimi, zainteresowanymi terenami pod budownictwo zorganizowane - informuje rzeczniczka urzędu. Jak na razie jedyną pewną inwestycją jest powstanie nowego zakładu produkcyjnego z branży budowlanej, na który przetarg wygrała firma Greenbet Polska S.A. Firma ma ruszyć z produkcją jesienią i na początek znajdzie w niej zatrudnienie około 20 osób. Niedogodności, jakich doznali mieszkańcy gminy podczas budowy autostrady, zaczynają procentować - tak przynajmniej mówią urzędnicy...
Beata Matuszek
|
|




Lipiec 2010