
Strona główna 
Wydania 
Luty 2010 
ArtykułyGórnoślązacy, z których tysiące zmuszone były do służby w armii niemieckiej, objęci zostali represjami. W tych represjach wspomagali sowietów przedstawiciele „władzy ludowej”, często rekrutujący się z dołów społecznych o wątpliwej moralności. Z różnych powodów - rozkazów, donosów czy też chęci zemsty, szykanowali śląskich autochtonów. Te represje dotykały zarówno rodzin żołnierzy Wehrmachtu, mieszkających na Śląsku Niemców, jak i byłych powstańców śląskich. Gromadzono ich i męczono w obozach, wywożono do przymusowej pracy w sowieckich łagrach, czy wreszcie zmuszano do opuszczenia ziemi rodzinnej. Na samym Górnym Śląsku liczba represjonowanych przekroczyła milion osób. Ginęli więc w obozach na naszym terenie, w katowniach b. ZSRR i w czasie transportu do nich jak i do Niemiec.
Okres 1945-1956 to czas dramatu Górnoślązaków, zwanego dzisiaj Tragedią Górnośląską. Przez lata był to temat tabu, przemilczany przez media i opinię publiczną. Nie rozmawiano nawet o tym w rodzinach dotkniętych represjami, z obawy przed kolejnymi. Dopiero po zmianach politycznych w Polsce, pod koniec XX wieku, rozpoczęły się próby wyjaśniania tych tragicznych zdarzeń. O ile jednak państwo polskie zdecydowanie wyjaśniało tragedię Polaków wymordowanych w Katyniu, Miednoje, Starobielsku, Ostaszkowie i innych sowieckich kaźniach, o tyle powojenne losy Górnoślązaków pozostawały zawsze tematem mniej istotnym i trochę wstydliwym. I tak jest do dzisiaj!
Starania knurowskiego Stowarzyszenia Pamięci Ofiar Tragedii Śląskiej, Ruchu Autonomii Śląska i kilku innych organizacji nie dają większych rezultatów z uwagi na znikomą pomoc instytucji państwowych. Te działania przyczyniają się jednak przynajmniej do tego, że ten dramat nie zostanie zapomniany. Pozyskiwane są dokumenty, wspomnienia szybko kurczącej się liczby represjonowanych i ich rodzin, gdzieniegdzie powstają upamiętniające tablice i, rzadziej, pomniki. W gminie Czerwionka-Leszczyny są dwa takie miejsca - cmentarz w Palowicach i kościół p.w. św. Jerzego w Dębieńsku. W tym drugim miejscu od lutego 2004 roku, kiedy to Ruch Autonomii Śląska ufundował pamiątkową tablicę, corocznie w styczniu odbywa się nabożeństwo w intencji ofiar Tragedii Górnośląskiej. Miejsce lokalizacji tablicy nie jest przypadkowe, bowiem z Dębieńska wywieziono najwięcej osób w gminie do b. ZSRR.
Także w tym roku, 16 stycznia, takie nabożeństwo, w 65 rocznicę początku dramatu, zgromadziło w tej pięknej świątyni rodziny represjonowanych oraz członków RAŚ modlących się za ofiary dramatu i oddających im cześć oraz pamięć. O bolesnych losach, m.in. mieszkańców Dębieńska, mówił jeden z organizatorów corocznych spotkań wicestarosta Krzysztof Kluczniok. Nawiązał do tematu miejscowy proboszcz ks. Roman Kiwadowicz, poruszając także inne wątki z najnowszej historii i współczesności Śląska. Zebrani w kościele w skupieniu i powadze mieli okazję do zadumy nad złożonym losem swoich przodków. Wicestarosta Kluczniok, Przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik i Zastępca Burmistrza Czerwionki-Leszczyn Andrzej Raudner złożyli pod pamiątkową tablicą wiązankę kwiatów w asyście pocztów sztandarowych OSP Dębieńsko Stare i Wielkie, RAŚ, Braci Górniczej oraz prowadzących nabożeństwo kapłanów.
Dobra informacja dotarła ostatnio z Katowic. Otóż na wniosek Ruchu Autonomii Śląska i Związku Górnośląskiego, 20 stycznia Sejmik Województwa Śląskiego jednogłośnie przyjął uchwałę upamiętniającą ofiary stalinowskich represji na Górnym Śląsku i ogłosił dzień 31 stycznia Dniem Pamięci o Tragedii Górnośląskiej! Podjęto także starania, aby ustanowić w tym dniu święto regionalne. Oby tylko na staraniach się nie skończyło!
Ewa Kluczniok
|
|
Autor: ewodia |
Dodano: 14.04.2010 - 23:01 |




Lipiec 2010